Alghero. Kawałek Katalonii, który został na Sardynii
W Alghero tabliczki z nazwami ulic bywają po katalońsku, a miasto nazywa samo siebie L’Alguer. To nie jest folklor dla turystów ani moda na regionalizm. To, co zostało po wymianie ludności przeprowadzonej w XIV wieku.
Czterdzieści pięć tysięcy mieszkańców, północno-zachodnia Sardynia, prowincja Sassari. Miasto siedzi na cyplu za murami, nad wodą tak przejrzystą, że dno widać z bastionu. A kilkanaście kilometrów dalej jest jaskinia, do której schodzi się sześciuset pięćdziesięcioma czterema stopniami.
Kawałek Katalonii, który został na wyspie
Do 1353 roku Alghero należało do Genui. W tym samym roku zdobyli je Katalończycy i Aragończycy, przy wsparciu Wenecjan, po ciężkiej bitwie morskiej u wejścia do zatoki Porto Conte. Rok później Piotr IV Aragoński zrobił rzecz, która zdecydowała o wszystkim: wysiedlił z miasta Sardyńczyków i Ligurów, a sprowadził na ich miejsce Katalończyków.
Część źródeł podaje, że zasiedlanie ciągnęło się jeszcze do 1372 roku, a chętnych ściągano zachętami. Tak czy inaczej skutek był trwały: w mieście zaczęto mówić po katalońsku i mówi się do dziś. Miejscowa odmiana nazywa się alguerès i przez stulecia była językiem domu i sąsiedztwa, a nie tylko szyldów.
Historyczne, pieszczotliwe określenie tego miasta brzmiało Barceloneta, czyli mała Barcelona. Kontakty z resztą katalońskiego obszaru językowego urwały się na jakieś dwieście lat i odżyły dopiero pod koniec XIX wieku. W 2002 roku kataloński instytut językowy zatwierdził dla algherese osobny, zawężony standard, żeby dało się w nim uczyć i wydawać, a nie tylko rozmawiać.
Sześćset pięćdziesiąt cztery stopnie w dół
Pod klifem Capo Caccia, kilkanaście kilometrów od miasta, otwiera się Grotta di Nettuno: ogromna jaskinia ze słonym jeziorem w środku i lasem nacieków wokół niego. Wejście jest tuż nad poziomem morza, w ścianie klifu.
Schodzi się do niej po Escala del Cabirol, schodach wykutych w skale: 654 stopnie i sto dziewiętnaście metrów różnicy wysokości, przyklejone do pionowej ściany nad wodą. Zejście jest spektakularne, powrót jest wysiłkiem i trzeba to sobie uczciwie policzyć przed wyjazdem. Wejście wymaga rezerwacji.
Druga droga prowadzi od strony morza, łodzią z portu w Alghero, i to jest wariant dla tych, którzy nie chcą schodów. Uwaga najważniejsza: jaskinia bywa zamykana z powodu stanu morza i wiatru, czasem w ostatniej chwili. Nie planuj jej na ostatni dzień pobytu, bo możesz nie mieć kiedy powtórzyć.
Co słychać w mieście teraz
Bilety do jaskini kupuje się inaczej niż dotąd. Od 16 października 2026 można je nabyć bezpośrednio w kasie przy samej Grotta di Nettuno, a nie wyłącznie wcześniej. Dla przyjezdnego bez planu to realne ułatwienie, choć rezerwacja nadal jest bezpieczniejsza.
Dojazd pod klif działa sezonowo. Park Porto Conte uruchomił autobus wahadłowy z parkingu w Tramariglio pod Capo Caccia, kursujący od 15 czerwca do 15 października. Poza tym oknem trzeba liczyć na własny transport, więc jadąc wiosną albo zimą, sprawdź to zawczasu.
I rzecz o cenie, bo bywa zaskoczeniem. Od 1 sierpnia 2025 bilet normalny podrożał z 14 do 18 euro. To stawka z 2025 roku i mogła się od tego czasu zmienić, więc traktuj ją jako rząd wielkości, nie jako obietnicę.

Mury, koral i kiedy tu jechać
Starówka Alghero jest otoczona bastionami, po których chodzi się nad samą wodą, i to jest najlepszy spacer w mieście: o zachodzie słońce wchodzi prosto w zatokę i cały kamień robi się pomarańczowy. Uliczki w środku są wąskie, brukowane i wieczorem pełne ludzi, bo to nadal żywe miasto, nie skansen.
To wybrzeże nazywa się Riviera del Corallo od czerwonego korala, który od wieków wydobywa się u tych brzegów i przerabia na miejscu. Wyroby z korala są tutejszą specjalnością i jedyną pamiątką z Alghero, która ma sens.
Najlepsze miesiące to maj, czerwiec i wrzesień. W lipcu i sierpniu Sardynia jest droga i zatłoczona, a wiatr bywa na tyle silny, że zamyka jaskinię. Na samo Alghero wystarczą dwa dni, trzy jeśli dokładasz Capo Caccia i plaże na północ od miasta.
Werdykt źródeł
- FAKT Alghero było genueńskie do 1353 roku, kiedy zdobyli je Katalończycy i Aragończycy przy wsparciu Wenecjan, po bitwie morskiej u Porto Conte.
- FAKT W 1354 roku Piotr IV Aragoński wysiedlił z miasta Sardyńczyków i Ligurów i zasiedlił je Katalończykami; stąd wzięła się miejscowa odmiana katalońskiego, alguerès.
- FAKT Historyczna nazwa pieszczotliwa miasta to Barceloneta (Treccani); w 2002 kataloński instytut językowy zatwierdził dla algherese zawężony standard do nauczania i publikacji.
- FAKT Do Grotta di Nettuno prowadzi Escala del Cabirol: 654 stopnie i 119 metrów różnicy wysokości; wejście wymaga rezerwacji, a jaskinię zamyka się przy wzburzonym morzu i silnym wietrze.
- FAKT Od 16 października 2026 bilety można kupić w kasie przy samej jaskini; autobus wahadłowy z Tramariglio pod Capo Caccia kursuje od 15 czerwca do 15 października.
- SPORNE Czas trwania zasiedlania i cena biletu. Część źródeł przeciąga napływ Katalończyków do 1372 roku, a podwyżka biletu z 14 do 18 euro pochodzi z 1 sierpnia 2025 i mogła się od tego czasu zmienić.
Najczęstsze pytania
Dlaczego w Alghero mówi się po katalońsku?
Bo w 1354 roku Piotr IV Aragoński wysiedlił z miasta Sardyńczyków i Ligurów, a sprowadził Katalończyków. Miejscowa odmiana katalońskiego, alguerès, przetrwała w mieście do dziś i widać ją także na tabliczkach z nazwami ulic.
Jak dostać się do Grotta di Nettuno?
Dwie drogi. Pieszo po Escala del Cabirol, czyli 654 stopniach wykutych w klifie, ze 119 metrami różnicy wysokości, z obowiązkową rezerwacją. Albo łodzią z portu w Alghero, co jest wariantem bez schodów. Latem spod Tramariglio kursuje autobus wahadłowy pod Capo Caccia.
Czy jaskinia bywa zamknięta?
Tak i to dość często. Decyduje stan morza i siła wiatru, a decyzja potrafi zapaść w ostatniej chwili. Nie planuj wizyty na ostatni dzień pobytu, żeby mieć zapas na powtórkę.
Kiedy najlepiej jechać do Alghero?
Maj, czerwiec i wrzesień. W pełni lata Sardynia jest droga i zatłoczona, a silny wiatr częściej zamyka jaskinię. Na samo miasto wystarczą dwa dni, trzy z Capo Caccia i plażami na północ.





