Koloseum w Rzymie o zachodzie słońca - antyczny amfiteatr Flawiuszów

Koloseum, Forum Romanum i Palatyn – serce antycznego Rzymu

Blog

Koloseum, Forum Romanum i Palatyn - serce antycznego Rzymu

DueCappucci · · 9 min czytania

Stań na chwilę przy wschodnim krańcu Forum, tam gdzie Via Sacra wspina się ku ogromnej, pordzewiałej od słońca elipsie. Dwa tysiące lat temu w tym miejscu pięćdziesiąt, może siedemdziesiąt tysięcy ludzi wrzeszczało jednym głosem. Dziś wrzeszczą turyści i sprzedawcy selfie-sticków, ale kamień pamięta tamten ryk. Koloseum nie jest ładne w sensie, w jakim ładna jest fontanna albo kościół. Ono jest potężne - i to potęgą zupełnie innego rodzaju, taką, która onieśmiela, zanim zdążysz pomyśleć.

To najbardziej rozpoznawalna ruina świata i pierwszy punkt na liście każdego, kto przyjeżdża do stolicy. Ale Koloseum nie stoi samo - tworzy jeden bilet i jeden organizm z Forum Romanum i wzgórzem palatyńskim, czyli z miejscem, gdzie Rzym się rządził, i z miejscem, gdzie Rzym się zaczął. W naszym przewodniku po Rzymie i Lazio to właśnie ten antyczny trójkąt jest punktem zero - resztę miasta zwiedza się niejako wokół niego.

Poświęć temu pół dnia, nie półtorej godziny. Bo tu nie chodzi o odhaczenie zdjęcia, tylko o to dziwne uczucie, gdy stajesz na arenie i nagle rozumiesz, jak blisko cywilizacja potrafi być barbarzyństwa.

Nazwa, której nie wymyślili Rzymianie

Zacznijmy od paradoksu: słowo „Koloseum” jest średniowieczne i pierwotnie nie miało nic wspólnego z gladiatorami. Dla Rzymian gmach nazywał się Amfiteatrem Flawijskim (Amphitheatrum Flavium) - od dynastii Flawiuszów, która go zbudowała. Skąd więc „Koloseum”? Tuż obok stał kiedyś Colossus, gigantyczny, ponad trzydziestometrowy posąg z brązu, przedstawiający początkowo cesarza Nerona, a później przerobiony na boga słońca. Posąg dawno zniknął, ale jego nazwa przylgnęła do sąsiada i tak zostało.

Jest w tym jakaś ironia. Najsłynniejsza budowla świata nosi imię rzeźby, której nikt żyjący nie widział, a swoją prawdziwą nazwę - tę od rodu cesarzy - oddała milczeniu podręczników. Mówiąc „Koloseum”, wszyscy bez wyjątku mylimy się od ośmiu wieków, i nikomu to nie przeszkadza.

Sto dni krwi na otwarcie

Budowę rozpoczął cesarz Wespazjan około 72 roku, na osuszonym terenie po znienawidzonym Złotym Domu Nerona - to był gest polityczny: oddać ludowi to, co tyran zagarnął dla siebie. Gmach otwarto w 80 roku naszej ery, już za panowania jego syna Tytusa. Prace wykończeniowe - górne kondygnacje i skomplikowane podziemia - dokończył kolejny z Flawiuszów, Domicjan.

Inauguracja trwała sto dni. Sto dni walk gladiatorów, polowań na dzikie zwierzęta (venationes), publicznych egzekucji i - jeśli wierzyć antycznym kronikarzom - nawet inscenizowanych bitew morskich, naumachii, do których arenę miano zalewać wodą. Czy naprawdę napełniano ją wodą, badacze spierają się do dziś; podziemny labirynt, który zbudowano później, raczej to wykluczał. Pewne jest jedno: w ciągu wieków na tym piasku zginęły dziesiątki tysięcy ludzi i niezliczone zwierzęta. „Panem et circenses” - chleba i igrzysk - pisał poeta Juwenalis, i Koloseum było tym drugim w czystej, brutalnej postaci.

Koloseum nie jest ładne. Ono jest potężne - taką potęgą, która onieśmiela, zanim zdążysz pomyśleć.

Maszyna do widowisk

Liczby robią wrażenie nawet dziś, w epoce stadionów na osiemdziesiąt tysięcy. Elipsa ma około 187 metrów w dłuższej osi i 155 w krótszej, a mur sięgał blisko 50 metrów - tyle, co dzisiejszy szesnastopiętrowy blok. Zbudowano ją głównie z trawertynu, tufu i cegły, spinając kamienne bloki klamrami z brązu (te wydłubano w średniowieczu, stąd dziury, którymi dziś podziurawiona jest fasada).

Ale prawdziwy geniusz krył się w organizacji. Osiemdziesiąt arkad wejściowych i system korytarzy zwanych vomitoria pozwalały, jak się szacuje, opróżnić cały amfiteatr w kilkanaście minut - logistyka, której pozazdrościłby niejeden współczesny obiekt. Nad widownią rozpinano velarium, ogromną płócienną zasłonę chroniącą przed słońcem, obsługiwaną przez oddział marynarzy z floty w Misenum, bo tylko oni umieli pracować z takim taklunkiem lin. A pod areną ciągnął się hypogeum - dwupoziomowy labirynt cel, korytarzy i wind, którymi wciągano na arenę zwierzęta i dekoracje, tak by pojawiały się znikąd. To był teatr techniczny, nie tylko krwawy.

Szybkie fakty

  • Prawdziwa nazwa - Amfiteatr Flawijski; „Koloseum” od pobliskiego posągu Colossus.
  • Otwarcie - 80 r. n.e., za cesarza Tytusa; stu dni igrzysk na start.
  • Rozmiary - ok. 187 × 155 m, wysokość blisko 50 m.
  • Widzowie - szacunki wahają się od ok. 50 do 70 tysięcy.
  • Bilet - wspólny z Forum Romanum i Palatynem, ważny zwykle 24 godziny; wejście na konkretną godzinę.

Forum Romanum - serce dawnego świata

Wyjdź z amfiteatru i przejdź pod Łukiem Tytusa - tym samym, na którym do dziś widać płaskorzeźbę z menorą wynoszoną ze zdobytej Jerozolimy. Stąd Via Sacra schodzi w dół, w stronę doliny, która przez ponad tysiąc lat była dosłownie środkiem znanego świata. To Forum Romanum: rynek, sąd, świątynia i parlament w jednym.

Co ciekawe, ta dolina była początkowo bagnem. Rzymianie osuszyli ją pod koniec VII wieku p.n.e. i wybrukowali - i od tego momentu zaczyna się publiczne życie miasta. Spaceruje się tu wśród szczątków, które trzeba sobie dośpiewać wyobraźnią: trzy ocalałe kolumny świątyni Kastora i Polluksa, okrągła świątynia Westy, w której kapłanki strzegły wiecznego ognia, Kuria, gdzie obradował senat, mównica Rostra, z której przemawiał Cyceron, i potężne sklepienia Bazyliki Maksencjusza, do dziś robiące piorunujące wrażenie skalą. Na drugim końcu stoi triumfalny Łuk Septymiusza Sewera. Mało który spacer w Europie tak gęsto stąpa po historii.

Palatyn - wzgórze, od którego zaczął się Rzym

Z Forum ścieżka wspina się na Palatyn, najsłynniejsze z siedmiu wzgórz - i tu robi się naprawdę ciekawie, bo to nie jest kolejny punkt widokowy, tylko mityczna kolebka miasta. Według legendy to właśnie tutaj Romulus wytyczył pierwszą bruzdę i założył Rzym, a archeolodzy faktycznie odkryli na zboczu ślady osady z epoki żelaza - chat sprzed niemal trzech tysięcy lat. Legenda i łopata rzadko zgadzają się tak ładnie.

Później Palatyn stał się adresem najbardziej prestiżowym z możliwych. Mieszkali tu kolejni cesarze - August, Tyberiusz, Domicjan - wznosząc pałace tak okazałe, że samo wzgórze dało nazwę słowu „pałac” (włoskie palazzo, francuskie palais, nasz „pałac” - wszystko pochodzi od Palatynu). Najcenniejsza perełka to skromna z zewnątrz Dom Augusta z freskami, które po dwóch tysiącach lat wciąż mają intensywną czerwień i żółć. A z tarasów wzgórza rozciągają się dwa najlepsze widoki w mieście: na całe Forum z jednej strony i na podłużną nieckę Circus Maximus z drugiej. To dobre miejsce, by usiąść i złapać oddech po antycznym maratonie.

Jak zwiedzać, żeby nie zwariować

Koloseum to dziś najczęściej odwiedzany zabytek Włoch i trzeba to potraktować poważnie, bo inaczej spędzisz pół dnia w kolejce zamiast w środku. Kilka rzeczy, które naprawdę robią różnicę:

Dobra rada

  • Kupuj bilet z wyprzedzeniem i online - wejście jest na konkretną godzinę, a pula bywa wyprzedana na kilka dni do przodu.
  • Jeden bilet, trzy miejsca - standardowy łączy Koloseum, Forum Romanum i Palatyn (zwykle ważny ok. doby). Na samą arenę i podziemia trzeba osobnego, droższego biletu.
  • Idź wcześnie albo późnym popołudniem - w środku dnia jest tłok i upał, a na Forum nie ma cienia.
  • Weź wodę i nakrycie głowy - latem to teren bez osłony, a zwiedzanie całości zajmuje 3-4 godziny.
  • Karta Roma Pass potrafi się opłacić, jeśli planujesz więcej muzeów i komunikację miejską.

I jeszcze jedno - nie spiesz się tak bardzo, żeby tylko zrobić zdjęcie z areny i pobiec dalej. Ten antyczny rdzeń to dopiero początek miasta. Stąd jest blisko do barokowych placów i fontann, a wieczorem warto przejść za rzekę, do gwarnego Trastevere. Jeśli ciągnie cię ku historii mniej oczywistej, zajrzyj do tekstu o micie Romulusa i Remusa albo o tym, jak wygląda Rzym poza utartymi szlakami.

Najczęściej zadawane pytania

Czy warto kupić bilet do Koloseum z wyprzedzeniem?

Zdecydowanie tak. Wejście odbywa się na konkretną godzinę, a pula biletów na dany dzień często wyprzedaje się z kilkudniowym wyprzedzeniem. Kupno online oszczędza też stania w długiej kolejce do kas na miejscu.

Ile czasu zarezerwować na Koloseum, Forum i Palatyn?

Realnie 3-4 godziny na całość, bo trzy obiekty łączy jeden bilet i rozciągają się na sporym, w większości nieosłoniętym terenie. Samo Koloseum to godzina do półtorej, reszta czasu schodzi na Forum i wzgórzu palatyńskim.

Dlaczego amfiteatr nazywa się Koloseum?

Pierwotnie nazywał się Amfiteatrem Flawijskim, od dynastii Flawiuszów. Nazwa „Koloseum” przylgnęła w średniowieczu od stojącego obok kolosalnego posągu z brązu (Colossus), pierwotnie przedstawiającego Nerona.

Czy można wejść na arenę i do podziemi?

Tak, ale potrzebny jest osobny, droższy bilet, często z przewodnikiem i w ograniczonej puli. Standardowe wejście prowadzi na widownię i poziomy z których ogląda się arenę z góry, bez schodzenia do hypogeum.

Kiedy najlepiej zwiedzać, żeby uniknąć tłumów?

Tuż po otwarciu rano albo na ostatnie wejścia późnym popołudniem. Środek dnia to największy tłok i - latem - mocny upał na pozbawionym cienia Forum.

Może Cię zainteresować

Czytaj dalej z kategorii „Blog"

Blog

Colomba di Pasqua - przysmak na Wielkanoc

Blog

Co zobaczyć w Genui?

Blog

Moka Bialetti - jak powstała słynna marka

Wszystkie wpisy z „Blog"
Dodaj komentarz

Zapisz się do Newslettera i dołącz do społeczności DueCappucci!

Z końcem tygodnia będziesz otrzymywać bezpłatnego newslettera ze streszczeniem zamieszczonych na blogu artykułów oraz bonusowymi materiałami!

Przeczytaj również