Orvieto. Miasto na skale, w której wykuto drugie miasto
Orvieto stoi na płaskim bloku tufu, który wyrasta z doliny pionową ścianą. Z dołu wygląda jak miasto postawione na stole. Z góry okazuje się, że pod tym stołem jest drugie miasto, wykute w tej samej skale.
Dwadzieścia tysięcy mieszkańców, Umbria, prowincja Terni. Jedno zdanie praktyczne na początek, bo zmienia cały plan dnia: kolejka linowa ze stacji na górę nie działa od czerwca 2026. Szczegóły niżej.
Studnia, w której osły się nie mijały
W 1527 roku, po złupieniu Rzymu, papież Klemens VII uciekł do Orvieto. Miasto było nie do zdobycia, miało jednak słaby punkt: przy długim oblężeniu zabrakłoby wody. Papież zlecił więc wykopanie studni, a projekt powierzył Antoniowi da Sangallo Młodszemu. Prace trwały od 1527 do 1537 roku.
Sangallo rozwiązał to tak, że do dziś trudno uwierzyć, że ktoś wymyślił to pięćset lat temu. W szyb wpisał dwie niezależne spiralne rampy, jedną nad drugą, które nigdzie się nie spotykają. Osły schodzące po wodę nie mijały się z tymi, które wracały obładowane. Każda rampa liczy 248 stopni, a światło wpada przez siedemdziesiąt okien wychodzących na centralny szyb.
Jedna rzecz pozostaje sporna: głębokość. Źródła podają od około 53 do blisko 62 metrów, zależnie od tego, co liczą. Na miejscu i tak odmierza się ją nogami, nie metrem.
Miasto, które wydrążyło się od spodu
Tuf jest miękki i daje się kuć prostym narzędziem, a po wyschnięciu trzyma kształt. Mieszkańcy Orvieto robili to przez dwadzieścia sześć wieków, od Etrusków po drugą wojnę. W skale pod miastem jest dziś około tysiąca dwustu wykutych pomieszczeń.
Nie są to katakumby ani kryjówki. To piwnice, cysterny, tłocznie oliwy, gołębniki z niszami wykutymi w ścianach i warsztaty garncarzy. Każdy dom na górze miał swoją jamę na dole, więc podziemia Orvieto są dokładnym negatywem miasta z powierzchni.
Część tych pomieszczeń udostępniono zwiedzającym jako Orvieto Underground, z przewodnikiem i o stałych porach. To jedna z niewielu atrakcji we Włoszech, w której upał jest atutem: na dole trzyma kilkanaście stopni niezależnie od tego, co dzieje się na placu.
Co słychać w mieście teraz
Kolejka linowa stoi i to jest najważniejsza wiadomość dla przyjezdnego. Funikular łączący stację kolejową z miastem na górze nie kursuje od 9 czerwca 2026. Pod koniec lipca gmina wyjaśniła, że ekspertyza techniczna wykazała usterki w elementach bezpieczeństwa, a do ponownego uruchomienia potrzebna jest zgoda ministerstwa. Daty otwarcia nie podano.
Dla planującego wyjazd oznacza to jedno: jeśli przyjeżdżasz pociągiem, wjazd na górę trzeba załatwić inaczej, autobusem spod dworca. Sprawdź to w dniu wyjazdu, bo sytuacja może się zmienić w obie strony.
Studnia jest za to dostępna szerzej niż kiedykolwiek. W październiku 2026 miejscowy serwis Orvietosì opisał dzień poświęcony dostępności Pozzo di San Patrizio pod hasłem, że obiekt nie ma już barier. Bilet normalny kosztuje 6 euro, ulgowy 4,50.

Katedra i jak rozłożyć dzień
Duomo ma jedną z najbardziej rozrzeźbionych gotyckich fasad we Włoszech i trzeba na nią patrzeć przy zmieniającym się świetle, bo mozaiki reagują na każdą zmianę. W środku jest Cappella di San Brizio z freskami Luki Signorellego przedstawiającymi Sąd Ostateczny, malowanymi na przełomie XV i XVI wieku.
Rozkład dnia narzuca się sam i warto go odwrócić względem wycieczek. Rano katedra i podziemia, w południe studnia, a popołudnie na spacer wzdłuż krawędzi płaskowyżu, skąd widać całą dolinę. Większość grup robi to w odwrotnej kolejności.
Na Orvieto wystarczy dzień, ale miasto leży w połowie drogi między Rzymem a Florencją i stacja jest na głównej linii. Warto to wykorzystać jako przerwę w podróży zamiast kolejnej przesiadki, zwłaszcza że z dworca wyjeżdża się praktycznie pod skałę.
Werdykt źródeł
- FAKT Pozzo di San Patrizio powstał w latach 1527-1537 na zlecenie Klemensa VII, który schronił się w Orvieto po złupieniu Rzymu; projekt wykonał Antonio da Sangallo Młodszy.
- FAKT Studnia ma dwie niezależne rampy po 248 stopni, które nigdzie się nie przecinają, oraz siedemdziesiąt okien doświetlających szyb.
- FAKT Kolejka linowa z dworca do górnego miasta nie działa od 9 czerwca 2026; gmina wskazała usterki elementów bezpieczeństwa i konieczność zgody ministerstwa, bez podania daty uruchomienia.
- FAKT Pod miastem jest około tysiąca dwustu pomieszczeń wykutych w tufie, drążonych od czasów etruskich; część udostępniono jako Orvieto Underground.
- SPORNE Głębokość studni. Źródła podają od około 53 do blisko 62 metrów, zależnie od przyjętego punktu pomiaru.
- SPORNE Liczba okien. Najczęściej podaje się siedemdziesiąt, ale część opracowań mówi o siedemdziesięciu dwóch.
Najczęstsze pytania
Czy kolejka linowa w Orvieto działa?
Nie. Funikular ze stacji kolejowej do górnego miasta stoi od 9 czerwca 2026 roku. Gmina podała, że ekspertyza wykazała usterki elementów bezpieczeństwa i potrzebna jest zgoda ministerstwa; daty ponownego uruchomienia nie ogłoszono. Na górę dojedziesz autobusem spod dworca, ale sprawdź połączenie w dniu wyjazdu.
Co jest wyjątkowego w Pozzo di San Patrizio?
Dwie spiralne rampy wpisane jedna w drugą, które nigdzie się nie spotykają. Dzięki temu juczne zwierzęta schodzące po wodę nie mijały się z wracającymi. Każda rampa ma 248 stopni. Rozwiązanie zaprojektował Antonio da Sangallo Młodszy w latach 1527-1537.
Ile czasu potrzeba na Orvieto?
Jeden dzień wystarcza na katedrę, studnię i podziemia. Miasto leży na głównej linii kolejowej między Rzymem a Florencją, więc dobrze sprawdza się jako zaplanowana przerwa w podróży, a nie tylko osobny cel.
Czy warto zejść do podziemi Orvieto?
Tak, zwłaszcza latem. To około tysiąca dwustu pomieszczeń wykutych w tufie: cysterny, tłocznie oliwy, gołębniki i warsztaty, drążone od czasów etruskich. Zwiedza się je z przewodnikiem o stałych porach, a temperatura na dole trzyma kilkanaście stopni niezależnie od upału na powierzchni.





