Elegancko nakryty włoski stół w ciepłym świetle - parujący talerz makaronu, kieliszki czerwonego wina, koszyk pieczywa i dłonie dwóch osób tuż przed rozpoczęciem posiłku

Buon appetito - czy Włosi to mówią

Italia od kuchni

Buon appetito - czy Włosi to mówią

DueCappucci · · 7 min czytania

Siadasz do stołu w rzymskiej trattorii, kelner stawia przed tobą parujący talerz, a z sąsiedniego stolika ktoś rzuca ci ciepłe „buon appetito!”. Odruchowo odpowiadasz „grazie” i myślisz: jacy ci Włosi serdeczni. I słusznie. Ale gdybyś powiedział to samo przy eleganckiej kolacji w dobrym towarzystwie, mógłbyś zobaczyć, jak gospodyni na ułamek sekundy unosi brew. Bo „buon appetito” to jeden z tych włoskich zwyczajów, które żyją w dwóch światach naraz: na co dzień są odruchem uprzejmości, a w podręcznikach dobrych manier - drobnym nietaktem. Rozłóżmy ten paradoks na czynniki pierwsze.

Czy Włosi mówią „buon appetito”? Owszem, i to bez przerwy

Zacznijmy od obalenia pierwszego mitu, bo krąży po sieci uparcie: „Włosi nigdy nie mówią buon appetito”. To nieprawda. Mówią, i to nagminnie - w domu, w barze, w restauracji, przy rodzinnym stole, na lunchu w pracy, a często i do obcych przy sąsiednim stoliku. Dla większości Włochów to zwykły, ciepły gest, tak naturalny jak „dzień dobry”. Usłyszysz go setki razy i nikt nie mrugnie okiem.

Jest nawet ustalona odpowiedź. Gdy ktoś życzy ci „buon appetito”, odpowiadasz „grazie, altrettanto” - dziękuję, nawzajem (albo krócej: samo „altrettanto”). Jeśli druga osoba akurat nie je, wystarczy „grazie”. To mały rytuał, który domyka się w dwóch słowach i którego nauczysz się w pierwszym tygodniu w Italii. Tyle że - jak zaraz zobaczysz - nie wszyscy uznają go za elegancki.

Dlaczego galateo mówi: nie

Włosi mają własne słowo na dobre maniery: galateo. Wzięło się od tytułu XVI-wiecznego traktatu Giovanniego della Casy Galateo overo de’ costumi (1558) - do dziś synonim bon tonu. I właśnie ten świat sztywnej etykiety patrzy na „buon appetito” krzywo. XIX-wieczne włoskie podręczniki dobrego wychowania wprost odradzały tę formułę, nazywając ją plebea (plebejska) i troppo confidenziale (zbyt poufała). Dla klasycznego bon tonu to po prostu nietakt.

Argument jest subtelny, ale logiczny. Życząc komuś „dobrego apetytu”, zwracasz uwagę na fizyczną potrzebę - na głód, na cielesny wymiar jedzenia. A elegancki stół, wedle tej logiki, nie jest od zaspokajania głodu, tylko od rozmowy i wspólnoty. „Buon appetito” przenosi uwagę z biesiady na potrzebę, z dialogu na trawienie - i dlatego uchodzi za przaśne. To ta sama wiktoriańska wrażliwość, która kazała milczeć przy stole o wszystkim, co cielesne.

Skąd ta reguła: arystokratyczny stół

Korzenie zasady sięgają stołów szlacheckich. Tam posiłek bywał okazją towarzyską albo polityczną, a nie chwilą, w której się najadano. Obowiązywał wręcz protokół: do formalnej kolacji nie zasiadano naprawdę głodnym - wypadało wcześniej coś przekąsić, żeby przy stole skupić się na rozmowie, a nie na talerzu. W takim świecie życzenie „dobrego apetytu” było podwójnie nie na miejscu: zakładało, że ktoś jest głodny, i przypominało, że w ogóle się tu je.

To dlatego reguła jest bardziej klasowa niż regionalna. Nie chodzi o to, że na północy się mówi, a na południu nie - chodzi o to, że im bardziej wytworne (i tradycyjne) towarzystwo, tym większa szansa, że „buon appetito” zostanie uznane za faux pas. Młodsze pokolenia w ogóle się tym nie przejmują. Podobnie zresztą działa to z inną włoską etykietą, która zaskakuje turystów - jak coperto na rachunku czy święta zasada gotowania makaronu al dente.

Elegancko nakryty włoski stół w ciepłym świetle - parujący talerz makaronu, kieliszki czerwonego wina, koszyk pieczywa i dłonie dwóch osób tuż przed rozpoczęciem posiłku
Moment tuż przed pierwszym kęsem. Dla jednych to chwila na ciepłe „buon appetito”, dla strażników galateo - na dyskretne milczenie i sięgnięcie po sztućce.

Co powiedzieć zamiast tego (i co z francuskim „bon appétit”)

Jeśli chcesz być bezpieczny w bardzo formalnym towarzystwie, najbardziej eleganckim wyjściem jest… nie mówić nic. Po prostu zaczekać, aż gospodarz albo najstarsza osoba przy stole sięgnie po sztućce, i ruszyć za nią. Łagodniejszy kompromis to „buon pranzo” lub „buona cena” - dobrego obiadu, dobrej kolacji. Odnoszą się do wspólnie spędzanej chwili, a nie wprost do apetytu, więc brzmią mniej dosłownie (choć purysta galateo i tak zmarszczy nos).

A skąd w ogóle ten cały spór? Bywa, że słyszy się, iż „buon appetito” to import z Francji. To uproszczenie. Owszem, Francuzi toczą identyczną debatę o swoim bon appétit - tamtejsze mieszczańskie i arystokratyczne rody równie chętnie go unikają, z tego samego, wiktoriańskiego powodu. Ale sprzeciw etykiety jest tu wspólny obu kulturom, a nie pożyczony przez jedną od drugiej. I w jednym, i w drugim kraju prawda na co dzień jest ta sama: formuła kwitnie na ustach milionów, a garstka strażników dobrych manier kręci głową.

Werdykt źródeł

  • MIT „Włosi nie mówią buon appetito.” Mówią, i to nagminnie - w domu, w barze, w restauracji, przy pracy.
  • MIT „Buon appetito to wytworny, elegancki zwrot.” Wg klasycznego galateo to nietakt; XIX-wieczne traktaty nazywały go „plebejskim” i „zbyt poufałym”.
  • FAKT Standardowa odpowiedź to grazie, altrettanto - dziękuję, nawzajem.
  • FAKT Zasada wywodzi się z arystokratycznych stołów, gdzie posiłek był okazją towarzyską, a nie zaspokajaniem głodu.
  • SPORNE Że to „francuski import” - tę samą debatę o bon appétit toczą Francuzi; sprzeciw etykiety jest wspólny obu kulturom, nie zapożyczony.
  • FAKT Podział jest raczej klasowo-pokoleniowy niż regionalny; młodsi Włosi się tym nie przejmują.

Wniosek dla podróżnika jest pokrzepiająco prosty: mów śmiało „buon appetito”, a jeśli usłyszysz je od kogoś, odpowiedz grazie, altrettanto. W dziewięćdziesięciu dziewięciu sytuacjach na sto będzie to miłe i na miejscu. Resztę zostaw hrabinom.

Ten wpis jest częścią naszego cyklu Włochy wyjaśnione - w którym tłumaczymy to, czego nie znajdziesz w przewodnikach.

Ciekawostka potwierdzona

  • W PRASIE: Sporą część Galateo Giovanni della Casa napisał w opactwie Sant’Eustachio w Nervesa della Battaglia koło Treviso, na wzgórzu Montello. Artyleria zrównała je z ziemią w 1918 roku, odbudowano je w 2018 i dziś ruiny można zwiedzać za darmo; miejscowi nazywają je po prostu „opactwem Galateo”.
  • W PRZEKAZIE: Samo słowo galateo to zlatynizowane imię (Galatheus) biskupa Galeazza Florimontego z Sessa Aurunca, który podsunął della Casie pomysł na książkę; tytuł nadano jej na cześć tego właśnie duchownego.

Źródło: il Nord Est, MagicoVeneto (opactwo Sant’Eustachio, Nervesa della Battaglia); Treccani, Dizionario Biografico degli Italiani (Galeazzo Florimonte).

Najczęstsze pytania

Czy Włosi naprawdę mówią „buon appetito”?

Tak, i bardzo często - w domu, w restauracji, w barze, na lunchu w pracy, a nawet do obcych przy sąsiednim stoliku. Dla większości to zwykły, ciepły gest uprzejmości. Mit, że „nigdy tego nie mówią”, jest po prostu nieprawdziwy.

Dlaczego galateo odradza „buon appetito”?

Bo życzenie „dobrego apetytu” zwraca uwagę na głód i fizyczną potrzebę jedzenia, a klasyczna etykieta uznaje stół za miejsce rozmowy i wspólnoty, nie zaspokajania głodu. XIX-wieczne włoskie podręczniki bon tonu nazywały tę formułę „plebejską” i „zbyt poufałą”.

Co odpowiedzieć, gdy ktoś życzy mi „buon appetito”?

Najprościej: „grazie, altrettanto” (dziękuję, nawzajem) albo samo „altrettanto”. Jeśli druga osoba akurat nie je, wystarczy „grazie”.

Co wypada powiedzieć zamiast „buon appetito” w eleganckim towarzystwie?

W bardzo formalnej sytuacji najbezpieczniej nie mówić nic i po prostu zacząć jeść, gdy zrobi to gospodarz. Łagodniejszy kompromis to „buon pranzo” lub „buona cena”, bo odnoszą się do wspólnej chwili, a nie wprost do apetytu.

Może Cię zainteresować

Czytaj dalej z kategorii „Italia od kuchni"

Italia od kuchni

Scamorza - co to za ser i czym różni się od mozzarelli

Italia od kuchni

Mascarpone - co to i czy to ser

Italia od kuchni

Ciabatta - co to za chleb i skąd nazwa

Wszystkie wpisy z „Italia od kuchni"
Dodaj komentarz

Zapisz się do Newslettera i dołącz do społeczności DueCappucci!

Z końcem tygodnia będziesz otrzymywać bezpłatnego newslettera ze streszczeniem zamieszczonych na blogu artykułów oraz bonusowymi materiałami!

Przeczytaj również