Ossobuco alla milanese - gruby plaster duszonej cielęcej giczy z kością i szpikiem w środku, posypany gremolatą, obok szafranowe risotto

Ossobuco - co to za danie i skąd nazwa

Italia od kuchni

Ossobuco - co to za danie i skąd nazwa

DueCappucci · · 7 min czytania

Ossobuco to jedno z tych włoskich dań, których nazwa zdradza wszystko - i nic. Brzmi twardo, trochę tajemniczo, a w polskich kartach dań bywa zapisywane na kilka sposobów (czasem błędnie „osso bucco”, przez dwa „c”). Tymczasem za tą nazwą kryje się prosty, chłopski pomysł: gruby plaster cielęcej giczy z okrągłą kością i szpikiem w samym środku, duszony powoli, aż mięso odchodzi od kości. W tym tekście wyjaśniamy, co dokładnie znaczy „ossobuco”, z jakiego mięsa się je robi, czym jest kończąca danie gremolata i dlaczego prawdziwe mediolańskie ossobuco wcale nie musi pływać w sosie pomidorowym.

Co właściwie znaczy „ossobuco”

Ossobuco (poprawnie pisane łącznie, dopuszczalne też „osso buco”) to po prostu „kość z dziurą”. Nazwa pochodzi z dialektu mediolańskiego - òss büs, czyli osso bucato: osso to kość, a buco to dziura. Ową „dziurą” jest kanał szpikowy pośrodku poprzecznie przekrojonej kości. To nie jest więc żaden sos ani gatunek mięsa, lecz konkretny krój i danie z niego zrobione.

W praktyce ossobuco to grube plastry cielęcej giczy (podudzia) - pręgi krojonej w poprzek, tak że w każdym kawałku zostaje krążek kości z szpikiem, obłożony mięsem. Plastry obtacza się w mące, obsmaża, a potem dusi powoli w białym winie i bulionie z warzywami, aż mięso staje się miękkie i samo schodzi z kości. To klasyczne danie secondo, czyli drugie danie głównego posiłku - takie jak porządkujemy w naszym tekście o kolejności dań we Włoszech.

Ossobuco alla milanese, gremolata i mit pomidora

Najsłynniejsza wersja to ossobuco alla milanese - specjalność kuchni lombardzkiej. Jej znakiem firmowym jest gremolata (po mediolańsku gremolada): świeża, drobno posiekana mieszanka skórki z cytryny, czosnku i natki pietruszki (bywa dodawany rozmaryn), którą wrzuca się do dania na samym końcu. Nie gotuje się jej - ma zostać surowa i aromatyczna, żeby przełamać ciężar duszonego mięsa świeżą, cytrynowo-czosnkową nutą.

I tu pojawia się największy mit. Wielu z nas wyobraża sobie ossobuco jako mięso w gęstym sosie pomidorowym - tymczasem klasyczne, historyczne ossobuco alla milanese przyrządzano in bianco, czyli bez pomidora. Nie mogło być inaczej: pomidor to roślina Nowego Świata, która dotarła do włoskich kuchni znacznie później niż samo danie. Pomidor (najczęściej w postaci odrobiny koncentratu) zaczęto dodawać dopiero z czasem, tworząc drugą, „nowszą” szkołę. Obie wersje istnieją, ale jeśli ktoś twierdzi, że „prawdziwe ossobuco musi być czerwone od pomidora” - myli wariant z oryginałem.

Gruby plaster duszonej cielęcej giczy z okrągłą kością i szpikiem w środku, posypany gremolatą, na kremowym talerzu
Sedno dania widać na pierwszy rzut oka: krążek kości ze szpikiem w środku plastra giczy, a na wierzchu świeża gremolata z cytryny, czosnku i pietruszki.

Szpik, czyli sekret ukryty w kości

Cała nazwa dania kręci się wokół tej jednej „dziury” - i nie bez powodu. W środku kości siedzi szpik (midollo), uznawany za najsmakowitszą część ossobuco. Podczas długiego duszenia szpik częściowo się rozpuszcza: natłuszcza sos, nadaje mu gęstość i głęboki, maślany smak. To on sprawia, że danie jest tak sycące, mimo że samego mięsa nie ma w nim wcale tak dużo.

To, co zostaje w kanale kości po ugotowaniu, wyjada się małą łyżeczką lub widelcem - dla wielu Włochów jest to najlepszy kęs całego posiłku, zostawiany na sam koniec. Dlatego przy ossobuco liczy się nie tylko mięso, ale i gruby krój: plaster musi być na tyle wysoki, by kość zatrzymała szpik w środku, zamiast wypuścić go do rondla. Ta pozornie skromna, „biedna” część zwierzęcia to sedno całego dania.

Z cielęciny, z szafranem i z historią

Kanoniczne ossobuco robi się z cielęciny - to jej delikatne, chude mięso i miękka kość ze szpikiem tworzą klasyk. Można spotkać wersje z wołowej giczy (tańsze, o mocniejszym smaku i dłuższym duszeniu), ale to już zamiennik, nie oryginał. Tradycyjnym towarzyszem na talerzu jest w Mediolanie risotto alla milanese - żółte od szafranu risotto, którego kremowość świetnie zbiera mięsny sos. Poza Lombardią ossobuco podaje się też z polentą albo purée.

Danie ma solidną metrykę. Ossobuco wywodzi się z mediolańskich osterii, a w druku pojawia się już w XIX wieku - wspomina je Giuseppe Sorbiatti w Il memoriale della cuoca (1879), a po 1891 roku opisuje Pellegrino Artusi w słynnej La scienza in cucina e l’arte di mangiar bene, dodając, że to potrawa, którą „najlepiej zostawić mediolańczykom”, bo to specjalność kuchni lombardzkiej. Innymi słowy: ossobuco to jeden z filarów kuchni Mediolanu - i z tego samego stołu co szafranowe risotto.

Werdykt źródeł

  • FAKT „Ossobuco” znaczy dosłownie „kość z dziurą” (dialektalne òss büs, osso bucato) - ową dziurą jest kanał szpikowy w poprzecznie krojonej kości.
  • FAKT To danie z grubego plastra cielęcej giczy z kością i szpikiem, duszonego w winie i bulionie - a nie sos ani gatunek mięsa.
  • MIT „Ossobuco musi być z wołowiny.” Kanon to cielęcina; wersje z wołowej giczy to tańszy zamiennik, nie oryginał.
  • FAKT Sygnaturą wersji alla milanese jest gremolata (skórka z cytryny, czosnek, natka pietruszki) dodawana na surowo na końcu.
  • MIT „Prawdziwe ossobuco jest w sosie pomidorowym.” Klasyczna, historyczna wersja jest in bianco (bez pomidora); pomidor to późniejszy dodatek, bo dotarł do Europy po odkryciu Ameryki.
  • FAKT W Mediolanie klasycznym dodatkiem jest szafranowe risotto alla milanese; danie opisał już Artusi po 1891 roku jako specjalność lombardzką.

Gdy następnym razem zobaczysz w karcie „ossobuco”, już wiesz, czego szukać: grubego plastra cielęcej giczy z kością pełną szpiku, duszonego do miękkości i wykończonego świeżą gremolatą - najlepiej u boku szafranowego risotta, a niekoniecznie w kałuży pomidorów.

Ten wpis jest częścią naszego cyklu Włochy wyjaśnione - w którym tłumaczymy to, czego nie znajdziesz w przewodnikach.

Najczęstsze pytania

Co to jest ossobuco?

To włoskie danie z grubego plastra cielęcej giczy krojonej w poprzek, tak że w środku zostaje krążek kości ze szpikiem. Mięso obsmaża się i dusi powoli w białym winie i bulionie z warzywami, aż odchodzi od kości. Nazwa znaczy dosłownie „kość z dziurą”.

Skąd wzięła się nazwa „ossobuco”?

Z dialektu mediolańskiego: òss büs, czyli osso bucato - „kość z dziurą”. Chodzi o kanał szpikowy pośrodku poprzecznie przekrojonej kości. Poprawna pisownia to „ossobuco” (łącznie) lub „osso buco”; forma „osso bucco” przez dwa „c” jest błędna.

Czym jest gremolata?

To świeża, drobno posiekana mieszanka skórki z cytryny, czosnku i natki pietruszki (czasem z rozmarynem), którą dodaje się do ossobuco na samym końcu, bez gotowania. Nadaje daniu świeży, cytrynowy akcent i przełamuje ciężar duszonego mięsa.

Czy ossobuco musi być z pomidorami?

Nie. Klasyczne, historyczne ossobuco alla milanese przyrządza się in bianco, czyli bez pomidora. Wersja z pomidorem to późniejszy wariant - pomidor dotarł do Europy po odkryciu Ameryki, długo po tym, jak danie powstało.

Może Cię zainteresować

Czytaj dalej z kategorii „Italia od kuchni"

Italia od kuchni

Sambuca - co to za alkohol i jak się ją pije

Blog

Jak przyrządzić małże?

Italia od kuchni

Risotto - jak się robi naprawdę

Wszystkie wpisy z „Italia od kuchni"
Dodaj komentarz

Zapisz się do Newslettera i dołącz do społeczności DueCappucci!

Z końcem tygodnia będziesz otrzymywać bezpłatnego newslettera ze streszczeniem zamieszczonych na blogu artykułów oraz bonusowymi materiałami!

Przeczytaj również