Owalny plac Piazza dell Anfiteatro w Lukce z arkadami

Lukka i Piza – więcej niż Krzywa Wieża

Blog

Lukka i Piza - więcej niż Krzywa Wieża

DueCappucci · · 8 min czytania

Dzieli je dwadzieścia minut pociągiem, a charakterem są jak rodzeństwo, które nie znosi, gdy się je porównuje. Piza jest głośna, turystyczna, skupiona wokół jednego krzywego słupa, na który zjeżdża cały świat. Lukka jest cicha, zamknięta w pierścieniu murów, jakby specjalnie nie chciała, żeby ją odkryto. I właśnie dlatego najlepiej zobaczyć je razem - w jeden dzień, na zmianę, jak dwa różne nastroje tego samego regionu.

To część naszego przewodnika po Toskanii - odcinek o tym, co w Pizie i Lukce zobaczyć poza tym, co wszyscy znają. A znają głównie jedno.

Dwa miasta, jeden dzień

  • 🚆 Piza ↔ Lukka: pociąg ok. 30 minut, kursuje często
  • 🏛️ Piza - Piazza dei Miracoli (UNESCO od 1987)
  • 🧱 Lukka - ok. 4,2 km kompletnie zachowanych murów
  • 🚗 Oba centra to strefy ZTL - auto zostaw przed murami

Piza: plac, na którym stoją cztery cuda

Krzywa Wieża jest tylko jednym z czterech arcydzieł na Piazza dei Miracoli - Placu Cudów, wpisanym na listę UNESCO już w 1987 roku. Obok niej stoją: Duomo, monumentalna katedra rozpoczęta w 1063 roku jako manifest morskiej potęgi Pizy; Battistero, baptysterium słynące z akustyki tak doskonałej, że strażnik co pół godziny demonstruje echo, śpiewając kilka nut, które wiszą w powietrzu kilkanaście sekund; oraz Camposanto Monumentale, marmurowy cmentarz-krużganek z 1277 roku. Dopiero we czwórkę robią wrażenie, którego sama wieża nie udźwignie.

O samej Krzywej Wieży - dlaczego się przechyla i jak ją uratowano - pisaliśmy osobno, więc tu tylko skrót: ma około 57 metrów, pochyła niemal o cztery stopnie, a na jej szczyt prowadzi blisko trzysta schodów. Po latach pracy inżynierów (1990-2001) przestała się przewracać i stoi bezpieczna, dalej krzywa, dalej absurdalnie fotogeniczna.

Z całej czwórki najbardziej zaskakuje Battistero. To największe baptysterium Włoch, a jego prawdziwą atrakcją jest dźwięk: dzięki podwójnej kopule pojedyncza nuta zaśpiewana przez strażnika wisi w powietrzu kilkanaście sekund, zamieniając się w niesamowity, narastający akord. Pokaz trwa kilkadziesiąt sekund i odbywa się co pół godziny - warto wstrzelić się w jego porę. Bilety na obiekty placu są czasowe, więc dobrze kupić je z wyprzedzeniem i tak ułożyć dzień, by nie stać w kolejce w największym skwarze.

Piza poza wieżą - miasto, które się omija

Większość ludzi robi zdjęcie „podpieram wieżę” i wraca na dworzec. Szkoda, bo prawdziwa Piza zaczyna się parę ulic dalej. Piazza dei Cavalieri to drugi plac miasta, dziś siedziba prestiżowej Scuola Normale, z fasadą Palazzo della Carovana ozdobioną sgraffiti przez Giorgia Vasariego w latach 60. XVI wieku. Nad rzeką stoi Santa Maria della Spina - maleńki gotycki kościół jak rzeźbiona szkatułka, nazwany od relikwii ciernia z korony Chrystusa.

Wzdłuż Arno ciągną się Lungarni, nabrzeża z pałacami, gdzie miasto naprawdę oddycha. A przy dworcu, na ścianie kościoła, jest Tuttomondo - wielki mural, który Keith Haring namalował w 1989 roku, jedno z nielicznych jego stałych dzieł publicznych na świecie. Jeśli trafisz tu 16 czerwca, zobaczysz Luminarę di San Ranieri: dziesiątki tysięcy świec rozświetlają oba brzegi rzeki w wigilię święta patrona, a kilka dni później dzielnice z północy i południa Arno stają do Gioco del Ponte - historycznej „bitwy o most”.

Bo Piza to przede wszystkim miasto uniwersyteckie - z prestiżową Scuola Normale założoną przez Napoleona i jednym z najstarszych uniwersytetów Włoch. Stąd pochodził Galileusz, który - wedle anegdoty - badał spadanie ciał właśnie ze sławetnej wieży. Wśród arkad Camposanto, na cmentarnych ścianach, do dziś widać ślady średniowiecznych fresków, a samo miasto żyje rytmem studentów, nie autokarów. Wystarczy odejść dwieście metrów od Placu Cudów, by zobaczyć Pizę, której większość zwiedzających nigdy nie pozna. A dla wielu podróżnych jest ona po prostu pierwszą bramą do Toskanii - to tu ląduje główne lotnisko regionu.

Do Pizy przyjeżdża się po jedno zdjęcie. Zostaje się dla całej reszty.

Lukka: miasto, po którego murach się spaceruje

Lukka ma coś, czego nie ma żadne inne miasto Toskanii: kompletny, nienaruszony pierścień renesansowych murów o obwodzie około 4,2 kilometra. Zbudowano je między XVI a XVII wiekiem, a gdy przestały być potrzebne do obrony, zamieniono ich koronę w park. Dziś to ukochany deptak lukkańczyków - szeroka aleja kilka metrów nad miastem, po której spaceruje się, biega i jeździ rowerem dookoła całej starówki. „Idę na Mury” znaczy tu po prostu: idę odetchnąć.

W środku czeka Piazza dell’Anfiteatro - owalny plac, który dokładnie odrysowuje kształt rzymskiego amfiteatru sprzed niemal dwóch tysięcy lat; kamienice dosłownie wrosły w jego dawne mury. Niedaleko stoi Torre Guinigi, ceglana wieża z ogrodem na szczycie, gdzie nad miastem rosną dęby ostrolistne - średniowieczny symbol odrodzenia. Katedra San Martino kryje Volto Santo, czczony drewniany krucyfiks owiany legendą, oraz delikatny nagrobek Ilarii del Carretto dłuta Jacopa della Quercia z początku XV wieku - młodej kobiety przedstawionej jak śpiąca, z pieskiem u stóp.

Sercem życia w murach jest Via Fillungo - główna, wąska ulica handlowa, oś starówki, przy której od stuleci kupuje się, plotkuje i pije kawę. Niedaleko stoi San Michele in Foro, kościół wzniesiony dokładnie na miejscu rzymskiego forum, z fasadą tak wysoką i bogato rzeźbioną, że zdaje się większa od samej świątyni; na jej szczycie archanioł Michał rozkłada metalowe skrzydła. Lukka jest płaska, zwarta i przyjazna nogom - to miasto, po którym po prostu się chodzi, bez listy „atrakcji do odhaczenia”.

I jeszcze jedno nazwisko, które przylgnęło do Lukki na zawsze: Giacomo Puccini. Kompozytor urodził się tu w 1858 roku, a jego dom rodzinny jest dziś muzeum z fortepianem, przy którym pisał. Latem jego opery wystawia się pod gołym niebem nad jeziorem Massaciuccoli w pobliskim Torre del Lago - to Puccini Festival, jedyny na świecie festiwal w całości poświęcony jednemu kompozytorowi. Wieczór z Toscą czy Madame Butterfly nad wodą, kilkanaście kilometrów od jego domu, to jedno z tych przeżyć, dla których warto zaplanować podróż wokół konkretnej daty.

Jak je połączyć

To najłatwiejsza para w całej Toskanii. Pociąg regionalny pokonuje dzielący je dystans w jakieś pół godziny i kursuje często, a stacja w Lukce leży kilka minut pieszo od starówki. Najwygodniej obrać jedną bazę i zrobić oba miasta bez samochodu - tym bardziej że oba centra to strefy ZTL, więc autem i tak zostawisz je przed murami. Jak ogarnąć jazdę, parkowanie i strefy bez mandatu, rozkładamy w przewodniku Toskania samochodem. A jeśli układasz większą trasę, stąd blisko już do Chianti i do Sieny.

Najlepszy plan jest leniwy. Rano Piza, póki światło jest miękkie, a Plac Cudów jeszcze nie pęka w szwach; w południe pociąg do Lukki; popołudnie i wieczór na murach, z lodami i bez biletów. Albo na odwrót. Każde z miast da się „zaliczyć” w trzy godziny, ale dopiero gdy się w nich zostanie dłużej, pokazują, czym naprawdę są: Piza miastem nauki i rzeki, Lukka miastem muzyki i kamiennego pierścienia. Dwa charaktery, jeden bilet kolejowy między nimi.

Na talerzu też się różnią. W Lukce spróbuj tordelli - miejscowych pierożków z mięsem w sosie - i słodkiego buccellato, pierścienia z anyżem i rodzynkami, który lukkańczycy kupują na każdą okazję. W nadmorskiej okolicy Pizy króluje za to ryba i owoce morza. W obu miastach obowiązuje ta sama, prosta zasada: jedz tam, gdzie jedzą miejscowi, i nie szukaj restauracji z menu na pięć języków tuż przy zabytku.

Najczęściej zadawane pytania

Czy warto jechać do Pizy tylko dla Krzywej Wieży?

Wieża to tylko jedno z czterech arcydzieł Piazza dei Miracoli. Warto zostać dłużej i zobaczyć Piazza dei Cavalieri, Santa Maria della Spina, Lungarni i mural Haringa - to zupełnie inna, spokojniejsza Piza.

Ile czasu zajmuje przejazd z Pizy do Lukki?

Pociągiem regionalnym około 30 minut; połączenia kursują często, więc oba miasta spokojnie zwiedzisz w jeden dzień, bazując w jednym z nich.

Co zobaczyć w Lukce?

Spacer po koronie murów, owalną Piazza dell’Anfiteatro, Torre Guinigi z dębami na szczycie, katedrę San Martino z Volto Santo oraz dom rodzinny Pucciniego.

Czy można wjechać autem do centrum Pizy i Lukki?

Nie - oba historyczne centra to strefy ZTL z ograniczeniami i kamerami. Samochód zostawia się na parkingach przed murami i zwiedza pieszo.

Może Cię zainteresować

Czytaj dalej z kategorii „Blog"

Blog

Włoskie aperitivo - co warto wiedzieć o tej tradycji

Blog

Tortine di albicocca czyli ciastka morelowe

Blog

Tajemnice Bazyliki świętego Piotra w Rzymie

Wszystkie wpisy z „Blog"
Dodaj komentarz

Zapisz się do Newslettera i dołącz do społeczności DueCappucci!

Z końcem tygodnia będziesz otrzymywać bezpłatnego newslettera ze streszczeniem zamieszczonych na blogu artykułów oraz bonusowymi materiałami!

Przeczytaj również