Catania - Piazza del Duomo, słoń Liotru i dymiąca Etna

Catania – czarne barokowe miasto u stóp Etny

Blog

Catania - czarne barokowe miasto u stóp Etny

DueCappucci · · 9 min czytania

Są miasta zbudowane z różowego marmuru, ze złotego piaskowca, z białej kredy. Catania jest zbudowana z czarnej lawy. To barwa, której nie da się podrobić - matowa, surowa, miejscami błyszcząca jak smoła po deszczu. Wystarczy stanąć na Piazza del Duomo o poranku, gdy słońce wyciąga z ciemnego kamienia ciepły, prawie brązowy ton, żeby zrozumieć, że jest się gdzieś, gdzie ziemia i miasto są zlepione z tego samego materiału.

Bo Catania to miasto, które wielokrotnie ginęło i wielokrotnie się odradzało. Trzęsienie ziemi w 1693 roku zrównało je niemal z ziemią - to wtedy zdecydowano się odbudować je w barokowym stylu, który widzimy dziś. Wcześniej, w 1669 roku, lawa z Etny dotarła pod same mury. A jednak miasto wciąż tu jest, większe i bardziej hałaśliwe niż kiedykolwiek, ze swoją wulkaniczną sąsiadką majaczącą nad dachami.

Etna nie jest tu atrakcją „na później”. Jest obecna cały czas - widać ją z ulic, z placów, z balkonów. Mieszkańcy mówią o niej „a muntagna”, góra, po prostu. I traktują jak kapryśną krewną, którą trzeba szanować, ale której nie sposób się bać każdego dnia. To właśnie ta bliskość nadaje Catanii jej szorstki, żywiołowy charakter.

To część naszego przewodnika po Sycylii. Jeśli planujesz dłuższą podróż po wyspie, Catania jest naturalnym punktem startu - z lotniska, z portu i z energii, którą dostajesz tu od pierwszej minuty. Poniżej zebraliśmy to, co naprawdę warto zobaczyć, plus garść praktyki na sam dół.

Piazza del Duomo i słoń, który jest miastem

Każda wizyta w Catanii zaczyna się tutaj. Piazza del Duomo to barokowy salon miasta, wybrukowany czarną lawą i wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO w ramach miast późnego baroku Val di Noto. Kontrast jest tu wszystkim: ciemny kamień placu, jasne wapienne fasady, czarne kolumny i białe gzymsy. W słońcu to gra światła, której nie zobaczysz nigdzie indziej.

W samym środku stoi Fontana dell’Elefante, którą katańczycy nazywają „u Liotru”. To słoń wyrzeźbiony z czarnej lawy, antyczny, prawdopodobnie rzymski, na grzbiecie dźwigający egipski obelisk. W obecny kształt złożył go w 1736 roku architekt Giovanni Battista Vaccarini, który odpowiada też za barokową fasadę katedry. Słoń jest symbolem miasta - znajdziesz go na herbie, na klubowych szalikach, na pamiątkach. Nazwa Liotru to zniekształcone imię Eliodora, legendarnego czarnoksiężnika, który podobno jeździł na kamiennym słoniu między Catanią a Konstantynopolem.

Katedra św. Agaty i lutowe szaleństwo

Cattedrale di Sant’Agata zamyka plac od wschodu. Pierwotnie powstała w XI wieku, ale po kolejnych trzęsieniach ziemi i erupcjach była wielokrotnie odbudowywana - dzisiejsza barokowa fasada, z czarnymi kolumnami i jasnym kamieniem, to znów dzieło Vaccariniego. W środku spoczywają relikwie świętej Agaty, patronki Catanii, oraz grób samego Vincenza Belliniego.

Agata nie jest tu świętą „z kalendarza”. Jest sercem miasta. Co roku 5 lutego (a właściwie przez kilka dni na początku miesiąca) Catania zamienia się w jedno wielkie nabożeństwo i festyn jednocześnie - Festa di Sant’Agata, jedno z największych świąt religijnych we Włoszech. Tysiące ludzi w białych szatach ciągną przez ulice ciężkie wozy ze świecami, a srebrne popiersie świętej wędruje przez miasto. Jeśli traficie na Sycylię w tym czasie, zobaczycie Catanię w jej najbardziej rozedrganym wydaniu.

Catania nie udaje eleganckiej. Jest czarna, hałaśliwa i żywa - i właśnie dlatego się ją kocha.

Via Etnea, La Pescheria i teatr Belliniego

Od placu w górę miasta strzela Via Etnea - główna oś Catanii, prosta jak linijka, z barokowymi pałacami, kawiarniami i sklepami po obu stronach. Jej nazwa nie jest przypadkowa: idąc nią, masz na wprost siebie Etnę, często z białą czapą śniegu albo smużką dymu nad szczytem. To jeden z tych widoków, dla których wyciąga się telefon co kilka kroków.

Tuż za katedrą, w bocznych zaułkach, czai się La Pescheria - słynny targ rybny Catanii. To nie jest spokojne miejsce. Sprzedawcy przekrzykują się po sycylijsku, na lodzie błyszczą tuńczyki i miecze, ktoś rozłupuje jeżowce, gdzieś leci woda. Pełny teatr zmysłów - i najlepszy poranny rytuał w mieście. Idźcie tam wcześnie, przed południem, gdy targ żyje pełną parą.

Kilka kroków dalej stoi Teatro Massimo Bellini, otwarty w 1890 roku i nazwany na cześć kompozytora Vincenza Belliniego, który urodził się w Catanii. To autor Normy i Purytanów, jedno z największych nazwisk włoskiej opery. Miasto jest z niego dumne tak, jak ze swojego słonia - jego imię nosi plac, teatr, a nawet lokalny makaron, pasta alla Norma, ochrzczony na cześć jego opery.

Rzymskie ruiny i wulkan za rogiem

Catania jest stara, dużo starsza niż jej barokowa twarz. Pod współczesnym miastem kryją się rzymskie ślady - Teatro Romano i sąsiednie Odeon, wciśnięte między kamienice tak, że łatwo je przeoczyć. Z balkonów okolicznych domów schodzi się wprost na antyczne stopnie. Są też pozostałości amfiteatru przy Piazza Stesicoro, częściowo widoczne poniżej poziomu ulicy. To Catania w pigułce: warstwa na warstwie, epoka na epoce, wszystko zlepione czarną lawą.

I wreszcie ona - Etna. Z Catanii jest naprawdę blisko, dosłownie pod ręką. Można pojechać autobusem albo z lokalnym przewodnikiem pod schroniska i kratery boczne, można wjechać kolejką i wyżej ruszyć pieszo. Jeśli kusi was zdobycie wulkanu, zajrzyjcie do naszego tekstu o tym, jak wygląda wejście na Etnę - to jedno z najmocniejszych przeżyć, jakie oferuje wschodnia Sycylia.

Co zjeść: arancino i granita ze brioche

W Catanii jedzenie z ulicy to nie przekąska, to sposób na życie. Numer jeden to arancino - i tak, tutaj jest rodzaju męskiego. To ważne: na wschodzie Sycylii, w Catanii i Mesynie, mówi się arancino, a kulki bywają stożkowate, na kształt Etny. Na zachodzie, w Palermo, są okrągłe i nazywają się arancina, rodzaj żeński. Spór o płeć i kształt tej smażonej kulki ryżowej dzieli wyspę na pół - i lepiej go nie rozstrzygać przy stole.

Drugi rytuał to granita ze brioche. Granita to półzmrożony deser z owoców, kawy albo migdałów, a brioche col tuppo - miękka, słodka bułka z charakterystycznym czubkiem. Latem katańczycy jedzą to na śniadanie: maczają brioche w granicie i tak zaczynają dzień. Migdałowa, cytrynowa, morelowa, kawowa - smaki zmieniają się z sezonem. Po pełny przegląd lokalnych przysmaków zajrzyjcie do naszego przewodnika po sycylijskim street foodzie.

Praktycznie: dojazd, Etna, targ

Dobra rada

  • Lotnisko Catania-Fontanarossa to główna brama Sycylii - jedno z największych we Włoszech, kilka kilometrów od centrum, dobrze skomunikowane autobusem z miastem.
  • Poruszanie się: stare miasto zwiedza się pieszo, a pod Etnę wyrusza autobusem albo z lokalnym przewodnikiem; Catania ma też niewielkie metro, przydatne na dłuższych trasach.
  • La Pescheria odwiedzajcie rano, przed południem - wtedy targ rybny żyje pełną parą; po południu pustoszeje.
  • Granita na śniadanie: spróbujcie jej z brioche w starej cukierni - to lokalny zwyczaj, nie turystyczna ciekawostka.

Najczęściej zadawane pytania

Ile dni potrzeba na Catanię?

Na samo miasto wystarczą orientacyjnie 1-2 dni - centrum jest zwarte i obejdziecie je pieszo. Ale Catania to też świetna baza wypadowa: dorzućcie dzień na Etnę i ewentualnie wycieczkę do pobliskiej Taorminy albo Syrakuz, a zrobi się z tego pełny, mocny weekend lub więcej.

Czy z Catanii jest blisko na Etnę?

Bardzo blisko - to największy atut miasta. Etna jest tuż za miastem i da się ją odwiedzić w ramach jednodniowej wycieczki: autobusem, samochodem albo z zorganizowaną grupą. Można wjechać kolejką i kontynuować pieszo lub busem terenowym. Szczegóły opisaliśmy w tekście o wejściu na Etnę.

Co koniecznie zjeść w Catanii?

Trójca obowiązkowa to arancino (smażona kulka ryżowa), granita ze brioche na śniadanie oraz pasta alla Norma - lokalny makaron z bakłażanem, pomidorami i słoną ricottą, nazwany na cześć opery Belliniego. Do tego wszystko, co wyłowicie wzrokiem na targu La Pescheria.

Czym różni się arancino od arancina?

Głównie rodzajem gramatycznym i kształtem. W Catanii i na wschodzie Sycylii mówi się arancino (rodzaj męski), a kulka bywa stożkowata. W Palermo i na zachodzie wyspy to arancina (rodzaj żeński), zwykle okrągła. Treść w środku - ryż z nadzieniem - jest podobna, ale o nazwę toczą się prawdziwie sycylijskie spory.

Dlaczego Catania jest czarna?

Bo zbudowano ją z lawy. Po trzęsieniu ziemi w 1693 roku i wcześniejszych erupcjach Etny miasto odbudowano w stylu barokowym, używając czarnego kamienia wulkanicznego z okolicy oraz jasnego wapienia. Stąd charakterystyczny kontrast ciemnych i jasnych elementów, który definiuje katański barok.

Może Cię zainteresować

Czytaj dalej z kategorii „Blog"

Abruzja

Co warto zobaczyć w Abruzji?

Blog

Miasteczko Pienza w Toskanii - czy warto zobaczyć?

Blog

Dolina Aosty - co warto zobaczyć w tym regionie

Wszystkie wpisy z „Blog"

Zapisz się do Newslettera i dołącz do społeczności DueCappucci!

Z końcem tygodnia będziesz otrzymywać bezpłatnego newslettera ze streszczeniem zamieszczonych na blogu artykułów oraz bonusowymi materiałami!

Przeczytaj również